Wspomnienia Ryszarda Wareckiego o Jerzym Kukuczce

http://goryksiazek.pl/2013/03/wspomnienia-ryszarda-wareckiego-o-jerzym-kukuczce

 

24 marca mija 65. rocznica urodzin Jerzego Kukuczki (1948-1989). Data przypomniała mi, że nie tak dawno temu miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z Ryszardem Wareckim, wielokrotnym partnerem wyprawowym Kukuczki, który bardzo ciepło wspominał zdobywcę Korony Himalajów. Zresztą obaj wywodzą się ze środowiska katowickiego, więc anegdotek nie brakowało, a ja jak zwykle już po chwili wyciągnęłam notes i zaczęłam notować – zawsze szkoda mi, że coś przepadnie, zostanie zapomniane. Choć o Jurku Kukuczce raczej nie zapomnimy; w końcu nie był drugi, tylko wielki.


Zarówno książka Jerzego Kukuczki „Mój pionowy świat”, jak i opowieść Ryszarda Wareckiego zaczynała się od… kominów. „Tymi rękami był pierwszy komin malowany. Tę całą historię z kominami to właściwie myśmy z Jurkiem Kukuczką wykombinowali i rozwinęli. Jurek złapał pierwsze zlecenie, a ja martwiłem się o to, jak zrobić, żeby te pieniądze zarabiać i dostawać do klubu. Potem wszyscy to skopiowali i rozwinął się cały przemysł”. Obaj zaczynali w Harcerskim Klubie Taternickim im. gen. Mariusza Zaruskiego w Katowicach.

Jurek był przyjacielski, miły, serdeczny. Był jednym z nielicznych liczących się wspinaczy, którzy pozbawieni byli tego absolutnego egoizmu, egocentryzmu i zapatrzenia w samego siebie. Nie myślał – „to co dla mnie dobre to dobre, a to co dla innych dobre, a dla mnie już nie – to złe”. To była jego najważniejsza cecha. Ze wszystkich sław alpinizmu nikt nie był na tyle serdeczny dla innych, nawet konkurentów, jak on. Jak robiliśmy wyprawę na zimową Annapurnę i chciał z nami się zabrać Krzysiek Wielicki to Jurek mówił: dobra, chce jechać niech jedzie. Krzysiek dopisał się na dwa tygodnie przed wyprawą i przyjechał na gotowe. Jurek był otwarty, bezstresowy, nie kalkulował.

Jerzy Kukuczka, czyli „Kukuś”, Ryszard Warecki oraz Artur Hajzer zawiązali mocną grupę śląską, do której dołączali także Janusz Majer i Krzysztof Wielicki. „Mieliśmy podzielone obowiązki. Artur był księgowym, zbierał wszystkie papiery i się rozliczał, razem wszystko organizowaliśmy”.

Z kolei Artur Hajzer w „Ataku rozpaczy” tak wspominał pewną niezwykłą umiejętność Kukuczki, dzięki której nadano mu pseudonim Major Golonko: „Jurek należy do grona alpinistów smakoszy. Nie jest to zbyt komfortowa sytuacja dla tych, którzy zajmują się przygotowaniem wyprawowej wyżerki, smakosze bowiem nastręczają im zawsze sporo problemów, bo mają bardzo duże wymagania. Na szczęście czasami mogą być też pożyteczni. Otóż Jurek bezbłędnie wyczuwa przez blachę, w której z jednakowo wyglądających konserw jest szynka, a w której golonka. Gdy tylko odkryto, iż posiada tę wspaniałą umiejętność, od razu przylgnęła do niego odpowiednia ksywka”.

kukuczka-graffiti
Jerzy Kukuczka – graffiti w Bogucicach
„Byliśmy z Kukusiem przyzwyczajeni, że czego, jak czego, ale tego na wyprawach zawsze było dość” – mówił o „napoju religijnym do obrządków rytualnych”, czyli po prostu alkoholu, Ryszard Warecki. Wraz z Kukuczką gościli kiedyś w domu Jima Currana. Gdy rano zeszli na śniadanie, a na stole stała butelka whisky uznali, że mogą się nią poczęstować czyt. wypić ją. Na ich nieszczęście była to 30-letnia whisky, którą gospodarz trzymał na ślub córki i której długo nie mógł odżałować potem.

No i papierosy. „Na wyprawach Jurek palił cały czas aż do momentu karawany, gdy ruszała karawana przestawał, aż do szczytu, ale po szczycie od razu papierosik i z nim już schodził zadowolony. Często opowiadał: patrz tamten cały czas palił, palił, przestał i zginął. Z jednej strony śmieszne, a z drugiej mityczne i już mniej. Przed wyprawą na Lhotse Jurek rzucił totalnie palenie. Właściwie nie miał po co rzucać tego palenia…” – powiedział Ryszard Warecki.

 

Jerzy Kukuczka (ur. 24 marca 1948 w Katowicach, zmarł 24 października 1989 na Lhotse w Nepalu). Jeden z najwybitniejszych himalaistów XX wieku. Jako drugi człowiek zdobył Koronę Himalajów (na 10 z 14 ośmiotysięczników wszedł nowymi drogami). Jego partnerami byli m.in. Wojciech Kurtyka, Artur Hajzer, Krzysztof Wielicki oraz Ryszard Pawłowski. „Po raz pierwszy dotknąłem skały w sobotnie popołudnie 4 września 1965 roku. Od tej pory wszystko przestało się liczyć (…) Dotknąłem, podciągnąłem się na rękach, wyczułem, że nie tylko jakoś się tej skały trzymam, ale potrafię ją nawet pokonać. Tak odkryłem zupełnie dla mnie nowy pionowy świat” – pisał we wspomnieniach. W 1966 roku wstąpił do Koła Katowickiego Klubu Wysokogórskiego i ukończył tatrzański kurs wspinaczkowy. Rozpoczął regularne wyjazdy w Tatry, Alpy, a w końcu i góry najwyższe. Początkowo miał problemy z przebywaniem na wysokości, aklimatyzował się wolno, ale skutecznie. Zdobycie wszystkich szczytów Korony Himalajów zajęło mu zaledwie osiem lat (1979-1987). Zginął 24 października 1989 podczas wyprawy Śląskiej Grupy Himalajskiej, na której wspinał się z Ryszardem Pawłowskim południową ścianą Lhotse. Odpadł od ściany i spadł w przepaść. Zostawił żonę Cecylię i dwóch synów: Macieja i Wojciech, który podobnie jak ojciec zajmuje się wspinaczką. W 1996 roku powstała w Isebnej założona przez rodzinę Jurka Kukuczki w jego rodzinnym domu – Izba Pamięci Jerzego Kukuczki. „Znajdują się tutaj fotografie, pamiątki, trochę starego sprzętu, odznaczenia, książki, a przede wszystkim duch Jerzego, jego ciągła obecność wspominana przez żonę himalaisty”.